Stanisława Przybyszewska
II Festiwal Stanisławy Przybyszewskiej w Gdańsku
Poniżej masz gotowy artykuł — napisałem go tak, żeby nadawał się również do publikacji np. na Komputerowka.pl. Przy adresach rozróżniam miejsca pewne źródłowo od tych, których nie da się dziś wskazać co do numeru posesji.
Stanisława Przybyszewska. Ostatnie lata samotnej pisarki w Gdańsku
Historia Stanisławy Przybyszewskiej należy do najbardziej niezwykłych literackich historii związanych z przedwojennym Gdańskiem. Córka słynnego Stanisława Przybyszewskiego, znakomicie wykształcona, władająca kilkoma językami pisarka i autorka „Sprawy Dantona”, spędziła w Wolnym Mieście Gdańsku dwanaście lat. Tutaj stworzyła swoje najważniejsze utwory. Tutaj również, w skrajnej biedzie i niemal całkowitej izolacji, zmarła w sierpniu 1935 roku.
Najbardziej przejmujące były jej ostatnie dwa lata. Po utracie państwowego wsparcia w 1933 roku życie Przybyszewskiej stało się walką o możliwość dalszego pisania. Jej świat skurczył się właściwie do niewielkiego baraku stojącego na dziedzińcu Gimnazjum Polskiego.
A przecież w wyobraźni mieszkała w zupełnie innym miejscu i czasie – w Paryżu Wielkiej Rewolucji Francuskiej.
Córka Stanisława Przybyszewskiego
Stanisława Przybyszewska urodziła się 1 października 1901 roku w Krakowie jako córka pisarza Stanisława Przybyszewskiego i malarki Anieli Pająkówny. Jej rodzice nie stworzyli trwałego związku. Wychowywała ją przede wszystkim matka.
Dzieciństwo Stanisławy było pełne przeprowadzek. Mieszkała między innymi we Lwowie, Wiedniu, Zurychu i Paryżu. Otrzymała niezwykle szerokie wykształcenie i znakomicie znała języki obce – francuski, niemiecki i angielski.
Po śmierci matki w 1912 roku opiekę nad dziewczynką przejęli krewni.
W dorosłym życiu interesowała się literaturą, filozofią, psychologią, malarstwem i muzyką. W Poznaniu związała się ze środowiskiem ekspresjonistycznego „Zdroju”. W 1922 roku zadebiutowała na jego łamach przekładem prozy Marcela Lenoira.
Wkrótce poznała malarza Jana Panieńskiego.
To właśnie dzięki niemu jej życie zostało związane z Gdańskiem.
Gdańsk – Am Weißen Turm 1
W 1923 roku Stanisława poślubiła Jana Panieńskiego. Jej mąż otrzymał pracę nauczyciela fizyki i chemii w Gimnazjum Polskim Macierzy Szkolnej w Wolnym Mieście Gdańsku.
Małżonkowie zamieszkali na terenie szkoły.
Przedwojenny adres: Am Weißen Turm 1
Dzisiejszy adres: ul. Jana Augustyńskiego 1, Gdańsk
Nie mieszkali jednak w reprezentacyjnym gmachu gimnazjum.
Ich domem stał się bardzo skromny drewniany barak znajdujący się na dziedzińcu szkoły. W nowszych opracowaniach określany jest jako barak nr 12. Warunki były prymitywne, a pomieszczenie bardzo trudne do ogrzania.
Gmach dawnego Gimnazjum Polskiego istnieje do dzisiaj przy Augustyńskiego 1. Sam barak Przybyszewskiej nie przetrwał.
To najważniejszy gdański adres w jej biografii.
Polskie życie intelektualne Gdańska
Pierwsze lata pobytu w Gdańsku wyglądały zupełnie inaczej niż ostatnie.
Przybyszewska i Panieński uczestniczyli w życiu polskiej społeczności Wolnego Miasta. Byli związani z Towarzystwem Przyjaciół Nauki i Sztuki. Przybyszewska wygłaszała tam między innymi wystąpienia popularyzujące psychoanalizę Zygmunta Freuda.
Nie była więc od początku pustelnicą zamkniętą w baraku.
Malowała, interesowała się muzyką, studiowała psychologię i historię, udzielała korepetycji. Była częścią niewielkiego, ale bardzo aktywnego polskiego środowiska intelektualnego Gdańska.
Wszystko zmieniło się w 1925 roku.
Śmierć Jana Panieńskiego
Jan Panieński wyjechał do Paryża, aby rozwijać swoją twórczość artystyczną. 25 listopada 1925 roku niespodziewanie zmarł.
Stanisława została wdową.
Miała zaledwie 24 lata.
Próbowała otrzymać etat nauczycielki w Gimnazjum Polskim, ale bez powodzenia. Pozwolono jej natomiast nadal bezpłatnie mieszkać w baraku na terenie szkoły.
I pozostała w nim aż do śmierci.
Początkowo utrzymywała się między innymi z korepetycji językowych. Z czasem coraz bardziej ograniczała kontakty z otoczeniem.
Wybrała pisanie.
Rewolucja francuska zamiast Gdańska
Około 1927 roku Przybyszewska praktycznie całkowicie podporządkowała życie literaturze.
Jej wielką obsesją intelektualną stała się Wielka Rewolucja Francuska.
Studiowała dokumenty, opracowania, pamiętniki i biografie. Szczególnie fascynował ją Maximilien Robespierre. Nie traktowała go wyłącznie jako bohatera historycznego. Próbowała zrekonstruować jego sposób myślenia, motywacje i psychikę.
W pewnym sensie powstała niezwykła sytuacja.
Fizycznie Przybyszewska żyła w ubogim baraku przy polskiej szkole w Wolnym Mieście Gdańsku.
Mentalnie coraz bardziej żyła w Paryżu roku 1794.
Z tego świata narodziło się jej największe dzieło.
„Sprawa Dantona”
„Sprawa Dantona” przedstawia konflikt między Georges’em Dantonem i Maximilienem Robespierre’em w końcowej fazie rewolucji francuskiej.
Dramat nie jest jednak zwykłą rekonstrukcją wydarzeń historycznych. Przybyszewską interesował konflikt idei, odpowiedzialność za rewolucję, mechanizm sprawowania władzy i cena, jaką człowiek płaci za podporządkowanie życia określonej idei.
Prapremiera „Sprawy Dantona” odbyła się w 1931 roku we Lwowie. W 1933 roku dramat wystawiono w Warszawie. Sukces artystyczny nie przełożył się jednak na materialne bezpieczeństwo autorki.
Poza „Sprawą Dantona” pozostawiła m.in. dramat „Thermidor”, prozę oraz ogromną korespondencję. Część jej twórczości pozostała niedokończona.
Rok 1933 – początek ostatniego aktu
Rok 1933 jest kluczowy dla zrozumienia ostatnich dwóch lat jej życia.
Od 1929 roku Przybyszewska korzystała z pomocy finansowej Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Stypendium stanowiło podstawę jej bardzo skromnej egzystencji.
Jednocześnie od lat była uzależniona od morfiny.
W lutym 1933 roku dalszą pomoc finansową uzależniono od zgody pisarki na leczenie w zakładzie w Kocborowie.
Przybyszewska odmówiła.
W rezultacie straciła jedno z najważniejszych źródeł utrzymania.
Od tej chwili jej sytuacja materialna stała się dramatyczna.
Co ciekawe, właśnie wtedy możliwość opuszczenia Gdańska określała w korespondencji jako „stratę niepowetowaną”.
Dlaczego nie chciała wyjechać?
Jednym z powodów była zapewne absolutna swoboda, jaką dawała jej samotność. Nie musiała podporządkowywać rytmu dnia pracy zawodowej ani życiu rodzinnemu.
Istniał jednak również drugi, znacznie bardziej mroczny element tej historii.
Doktor Paul Ehmke – Chlebnicka 39
Jednym z niewielu ludzi, z którymi Przybyszewska utrzymywała w Gdańsku regularny kontakt, był lekarz Paul Ehmke.
Źródła dotyczące jej życia wskazują, że przepisywał jej morfinę oraz inne lekarstwa.
Udało się ustalić dokładny adres jego praktyki:
Brotbänkengasse 39
dzisiejsza ul. Chlebnicka 39, Gdańsk
Adres Ehmkego potwierdzają źródła dotyczące historii gdańskiej medycyny oraz przedwojenna prasa. W „Gazecie Gdańskiej” jeszcze w 1936 roku dr Ehmke figuruje pod adresem Brotbänkengasse 39.
To sprawia, że Chlebnicka 39 jest drugim bardzo konkretnym adresem, który można dziś umieścić na gdańskiej mapie Przybyszewskiej.
Trzeba jednak zachować ostrożność: wiemy, że Ehmke był jej lekarzem i że pod tym adresem praktykował. Nie mamy dokumentu dowodzącego, jak często Przybyszewska osobiście odwiedzała właśnie ten gabinet. Nie należy więc przedstawiać każdej jej recepty jako rezultatu wizyty przy Chlebnickiej 39.
1934 – świat ograniczony do baraku
W 1934 roku Przybyszewska była już bardzo odizolowana.
Jej rytm życia był odwrócony. Pisała przede wszystkim nocą, gdy teren gimnazjum cichł. Według zachowanych relacji rozpoczynała pracę około godziny 22 i pracowała do rana.
Można spróbować wyobrazić sobie to miejsce.
Noc. Wolne Miasto Gdańsk. Niedaleko biegną tory kolejowe. W głównym budynku szkoły nie ma już uczniów. Na dziedzińcu stoi niewielki barak.
W środku Przybyszewska siedzi przy biurku i pisze o Robespierze, Dantonie, Komitecie Ocalenia Publicznego i rewolucyjnym Paryżu.
Problemem było zimno.
Problemem był głód.
Problemem były pieniądze.
Ale jej największą wartością pozostawał czas na pracę.
Kobieta, która jej pomagała
W ostatnich latach szczególnie ważną osobą była Stefania Augustyńska, żona dyrektora Gimnazjum Polskiego Jana Augustyńskiego.
To prawdopodobnie dzięki jej pomocy Przybyszewska mogła po śmierci męża nadal mieszkać na terenie szkoły. Stefania odwiedzała ją i opiekowała się nią również w ostatnim okresie życia.
Poza nią kontakty osobiste Przybyszewskiej były coraz bardziej ograniczone.
Nie oznaczało to jednak całkowitego zerwania ze światem.
Jej drugim światem były listy.
Korespondowała między innymi z Leonem Schillerem, Antonim Słonimskim, Mieczysławem Grydzewskim i Stanisławem Helsztyńskim. Regularnie pisała do ciotki Heleny Barlińskiej oraz przyrodniej siostry Iwi Bennett, które również pomagały jej finansowo.
Ostatnia zima
Zima 1934/1935 musiała być szczególnie ciężka.
Przybyszewska była coraz bardziej wyniszczona. Do niedożywienia i fatalnych warunków mieszkaniowych dochodziło uzależnienie od morfiny.
Nie należy jednak upraszczać jej śmierci do stwierdzenia, że „zabiła ją morfina”.
Źródła wskazują na splot czynników: skrajną biedę, niedożywienie, wyniszczenie organizmu, choroby i uzależnienie. Encyklopedia Gdańska określa przyczyny jej śmierci jako biedę, wycieńczenie i uzależnienie od morfiny.
A ona wciąż próbowała pisać.
Sierpień 1935
Latem 1935 roku Przybyszewska nadal mieszkała dokładnie tam, gdzie rozpoczęła swoje gdańskie życie dwanaście lat wcześniej.
Am Weißen Turm 1.
Barak na dziedzińcu Gimnazjum Polskiego.
14 sierpnia 1935 roku Stanisława Przybyszewska zmarła. Miała 33 lata – do 34. urodzin brakowało jej półtora miesiąca. Datę 14 sierpnia podają m.in. Encyklopedia Gdańska i współczesny słownik IBL.
Jej życie zakończyło się właściwie w tym samym pokoju, w którym przez lata tworzyła własny Paryż czasów rewolucji.
Ostatnia droga – cmentarz na Chełmie
Przybyszewską pochowano na cmentarzu parafialnym na gdańskim Chełmie, czyli ówczesnym Stolzenbergu.
W starszych publikacjach można spotkać informację o pochówku na „cmentarzu dla bezwyznaniowców”. Nowsze opracowania wskazują jednak, że była to nekropolia katolicka; dlatego informację o cmentarzu bezwyznaniowym należy traktować ostrożnie.
Dawny cmentarz znajdował się w rejonie obecnego kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego na Chełmie, w kwartale wyznaczonym przez dzisiejsze ulice:
Stoczniowców – Lubuską – bp. Andrzeja Wronki – Ludwika Hirszfelda.
Grób Stanisławy Przybyszewskiej nie zachował się.
Znaczna część dawnej nekropolii została zlikwidowana.
To trzecie fundamentalne miejsce na jej gdańskiej mapie:
Chełm – okolice dzisiejszego kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego.
Tam gdzieś pozostały jej szczątki, choć konkretnego miejsca grobu nie potrafimy już wskazać.
Gdańskie miejsca Stanisławy Przybyszewskiej
Jeżeli chcielibyśmy dzisiaj przejść Gdańskiem jej śladami, najważniejsze byłyby następujące punkty.
1. Dawne Gimnazjum Polskie – ul. Jana Augustyńskiego 1
Przed wojną: Am Weißen Turm 1.
Najważniejsze miejsce. Przybyszewska mieszkała na terenie szkoły od 1923 do 1935 roku. Tutaj znajdował się jej barak, tutaj pisała i tutaj zmarła.
Sam barak nie istnieje.
Przed dawnym Gimnazjum znajduje się jednak upamiętnienie pisarki.
2. Dziedziniec dawnego Gimnazjum Polskiego – Augustyńskiego 1
Warto potraktować go jako osobny punkt. To właśnie na dziedzińcu stał drewniany barak, w którym mieszkała.
Historyczne fotografie Gimnazjum pokazują układ zabudowań i baraków na terenie kompleksu.
3. Chlebnicka 39
Przed wojną: Brotbänkengasse 39.
Adres praktyki dr. Paula Ehmkego – lekarza Przybyszewskiej i jednej z nielicznych osób ze środowiska niemieckojęzycznego Wolnego Miasta, z którymi utrzymywała kontakt.
4. Dawny cmentarz na Chełmie
Okolice dzisiejszych ulic Stoczniowców, Lubuskiej, Wronki i Hirszfelda, w pobliżu kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego.
Tutaj została pochowana w sierpniu 1935 roku.
Grób nie istnieje.
Do tej listy należy dodać miejsca związane z jej działalnością w polskim życiu kulturalnym Wolnego Miasta, zwłaszcza Towarzystwo Przyjaciół Nauki i Sztuki. Źródła jednoznacznie potwierdzają jej działalność w Towarzystwie, ale bez dodatkowej dokumentacji nie chcę przypisywać konkretnemu dzisiejszemu budynkowi wszystkich zebrań, w których uczestniczyła.
Gdańsk, którego właściwie nie chciała znać
W historii Przybyszewskiej jest pewien paradoks.
Spędziła w Gdańsku niemal jedną trzecią życia i praktycznie całe dojrzałe życie twórcze.
A jednocześnie Gdańsk nie stał się głównym tematem jej literatury.
Nie fascynowały jej Motława, port, polityka Wolnego Miasta czy konflikt polsko-niemiecki.
Jej Gdańsk był przede wszystkim miejscem, które pozwalało jej być samą.
Prawdziwą ojczyzną jej wyobraźni była rewolucyjna Francja.
Przybyszewska po śmierci
Przez wiele lat pozostawała pisarką znaną przede wszystkim specjalistom.
Sytuację zmieniło ponowne zainteresowanie jej dramatami, a szczególnie „Sprawą Dantona”. Utwór stał się także jednym ze źródeł filmu Andrzeja Wajdy „Danton” z 1983 roku, choć interpretacja konfliktu Danton–Robespierre u Wajdy wyraźnie różni się od spojrzenia Przybyszewskiej.
Jej spuścizna – rękopisy, korespondencja, dokumenty i materiały ikonograficzne – znajduje się przede wszystkim w Archiwum PAN Oddział w Poznaniu.
W Gdańsku pamięć o niej jest jednak nadal obecna.
Najbardziej wymownym pomnikiem pozostaje miejsce przy Augustyńskiego 1.
Baraku już nie ma.
Nie istnieje jej grób.
Zniknął świat Wolnego Miasta Gdańska, w którym żyła.
Pozostał budynek dawnego Gimnazjum Polskiego i kamień przypominający, że właśnie tutaj mieszkała kobieta, która w niewielkim, zimnym pokoju stworzyła jeden z najważniejszych polskich dramatów historycznych XX wieku.
Ostatnie dwa lata
Najłatwiej przedstawić ostatnie lata Przybyszewskiej jako historię upadku: morfina, głód, zimno, samotność i przedwczesna śmierć.
Byłoby to jednak tylko pół prawdy.
Lata 1933–1935 były również ostatnim etapem konsekwentnego eksperymentu, któremu podporządkowała własne życie.
Przybyszewska chciała posiadać swój czas.
Nie chciała oddawać go pracodawcy, obowiązkom towarzyskim ani konwenansom. Ceną za tę wolność okazały się bezpieczeństwo materialne, zdrowie, a w końcu prawdopodobnie także życie.
Dlatego kiedy dziś staniemy przy Augustyńskiego 1, warto spróbować odtworzyć w wyobraźni nie tylko obraz wyniszczonej kobiety w zimnym baraku.
Warto zobaczyć także światło palące się tam późną nocą.
Za ścianami śpi Gdańsk roku 1934.
Przybyszewska siedzi przy biurku.
Na zewnątrz istnieją Gimnazjum Polskie, Wolne Miasto, tory kolejowe i coraz bardziej niespokojna Europa.
Ale dla niej jest właśnie rok 1794.
I jest w Paryżu.
























